Pielęgniarz w Hospicjum Domowym

Pielęgniarz w Hospicjum Domowym

Cz. I.

Jestem absolwentem studiów  licencjackich i magisterskich na kierunku Pielęgniarstwo,  Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i obecnie od trzech lat pracuję w Hospicjum Domowym.

Już po ukończeniu studiów I-go stopnia rozpocząłem pracę w wymarzonej przeze mnie dziedzinie Pielęgniarstwa ratunkowego i  anestezjologicznego.

Jako pielęgniarz dołączyłem do stowarzyszenia zrzeszającego pasjonatów ratownictwa, z którymi współpracuję do dziś.

Oprócz tego podjąłem pracę w szpitalu, w którym moim macierzystym oddziałem stał się intensywny nadzór pooperacyjny, który wówczas należał do Bloku Operacyjnego.

W trakcie pierwszych kroków zawodowych obroniłem tytuł magistra pielęgniarstwa. Po roku pracy na oddziale podjąłem nowe wyzwanie i rozpocząłem pracę na bloku operacyjnym jako pielęgniarz anestezjologiczny, w której trakcie, ukończyłem kurs kwalifikacyjny w dziedzinie Pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki.

Spełniłem tym samym moje studenckie marzenia o pracy w anestezjologii.

Niestety, nadszedł czas frustracji, wyczerpania fizycznego i psychicznego, niezrozumienia pewnych zjawisk społecznych. Postanowiłem odejść z „wymarzonego” miejsca pracy, by odpocząć.

Przeglądając oferty pracy natknąłem się na ogłoszenie Poradni Leczenia Bólu, poszukującej do pracy pielęgniarki/pielęgniarza. 

Rozpocząłem tam pracę niemal od razu po wygaśnięciu umowy ze szpitalem.

Poczułem, że żyję.

Świetny zespół, więcej niż dobra atmosfera.

Muszę dodać, że specyfika pracy mi odpowiadała, bo terapia bólu nie była mi obca, gdyż w trakcie studiów, był to mój główny obiekt zainteresowań, w szczególności na szczeblu studiów drugiego stopnia, gdzie moja promotor, dr hab.n.med. Wioletta Mędrzycka-Dąbrowska, zaszczepiła we mnie pasję do zainteresowania się bólem, jako zjawiskiem wymagającym szczególnej troski ze strony pielęgniarki. Bólem, który traktowany jest jako piąty parametr oceniany przez personel medyczny, jako objaw wymagający interwencji medycznej, ale także jako osobną jednostkę chorobową, którą należy leczyć.

Byłem w raju.

Brałem czynny udział w zabiegach inwazyjnych, wykonywałem iniekcje, edukowałem pacjentów z zasad farmakoterapii, odpowiadałem za rejestrację oraz zapotrzebowanie na sprzęt medyczny i leki, ale przede wszystkim nauczyłem się rozmawiać z pacjentami.

Coś, o co siebie nie podejrzewałem, że praca z ludźmi przytomnymi będzie mi szła dobrze. Kiedyś na studiach śmiałem się z moją koleżanką, zagorzałą fanką pielęgniarstwa anestezjologicznego, że ,,dobry pacjent to śpiący pacjent”.

Jak widać, odkryłem w sobie nowy talent – umiejętność komunikacji z pacjentem i jego rodziną.

W międzyczasie otrzymałem propozycję pracy w Hospicjum Domowym. Podjąłem się tego zadania na próbę.

Próba okazała się udana i w tym miejscu pracuję już ponad 3 lata. 

Nigdy nie sądziłem, że sprawdzę się jako pielęgniarz w innej formie opieki, niż pogotowie, czy blok operacyjny.

Odkryłem w sobie pasję do pielęgniarstwa opieki paliatywnej.

Dużą pewność siebie dały mi zajęcia podczas studiów z przedmiotu Pielęgniarstwo w Opiece Paliatywnej, gdzie otrzymałem wiedzę z  podstawowych zasad panujących w tej dziedzinie pielęgniarstwa. Miałem wspaniałych wykładowców, którzy pokazali mi tę dziedzinę jako bardzo autonomiczną dla pielęgniarki, choć wcale nie łatwą. Pamiętam, że praktyki z pielęgniarstwa w opiece paliatywnej były wyjątkowe, bo nie rozpoczynały się od porannych toalet pacjentów (tym zajmowali się opiekunowie medyczni), tylko od rozmów z chorymi
i omówieniu planu opieki na dzisiejszy dzień.

Te zajęcia bardzo dużo mnie nauczyły i na ten wzór staram się prowadzić własne zajęcia praktyczne dla studentów pielęgniarstwa z opieki paliatywnej.

Jak wygląda mój dzień pracy w hospicjum domowym?

W Polsce największą grupę chorych objętych opieką paliatywną stanowią pacjenci onkologiczni. Dużo rzadziej chorzy z zapalnymi chorobami OUN , SM czy SLA, schyłkową niewydolnością serca. Celem opieki paliatywnej jest poprawa jakości życia pacjentów nieuleczalnie chorych.

Przede wszystkim moja praca polega na uwolnieniu pacjentów od bólu, cierpienia fizycznego i psychicznego, łagodzenia objawów znacząco obniżających jakość życia tj. nudności, wymiotów, duszności, zaparć. Pielęgniarka hospicjum domowego jest oparciem dla pacjenta i jego rodziny w trudnych chwilach.
 Jest koordynatorem działań podejmowanych wobec pacjenta, gdyż nierzadko odpowiada za współpracę z lekarzem, fizjoterapeutą, psychologiem, czy pracownikiem socjalnym.

Wizyty pielęgniarskie odbywają się w ramach ustalonego planu opieki w porozumieniu pacjenta z pielęgniarką. Zgodnie z wymaganiami NFZ są to minimum 2 wizyty w tygodniu,  czasami więcej, jeśli stan pacjenta tego wymaga.
Używam własnego samochodu, który wykorzystuję do celów służbowych.

Wcześniej, podczas pracy na umowę zlecenie, jeździłem komunikacją miejską, z torbą medyczną i dokumentacją. Dało się, ale wówczas  miałem pod opieką tylko 3 pacjentów i to mieszkających obok siebie.

Obecnie teren mam dużo bardziej rozleglejszy i samochód jest niezbędnym narzędziem w tej pracy. Pracuję od poniedziałku do piątku. W tym czasie umawiam się na wizyty planowe z moimi pacjentami. Jednak muszę być dostępny pod telefonem, gdy chorzy lub ich opiekunowie mają jakieś wątpliwości, pytania, czy wydarzy się coś niespodziewanego, co będzie wymagało mojej interwencji.

Dlatego ważne jest, by posiadać telefon służbowy (nasz dyrektor zapewnia pielęgniarkom etatowym taki sprzęt). Po godzinie 20-tej w tygodniu, a w weekendy i święta całodobowo dyżuruje zespół dyżurny – lekarz i pielęgniarka hospicjum domowego.

Najczęściej jest to pielęgniarka posiadająca tytuł specjalisty w dziedzinie Pielęgniarstwa  opieki paliatywnej lub Pielęgniarstwa onkologicznego, albo posiadająca tytuł magistra pielęgniarstwa.

Pacjenci otrzymują numer telefonu do ekipy dyżurnej i są informowani, kiedy mogą z niego skorzystać, tak, by pielęgniarka prowadząca miała czas na odpoczynek.

Osobiście praktykuję zasadę, że telefon służbowy po godzinach pracy wyciszam lub wyłączam i chowam do szuflady. Kiedyś tego nie robiłem i żyłem cały czas pracą, a to krótka droga do wypalenia zawodowego.

Jak wygląda wizyta?

Podczas wizyty zbieram wywiad medyczny na temat choroby podstawowej, podjętych działań terapeutycznych do tej pory oraz ewentualnie planowanych w przyszłości. Zawsze przeprowadzam badanie fizykalne pacjenta, oceniam natężenie bólu za pomocą wystandaryzowanych i rekomendowanych skali, wypytuję o dolegliwości, które uprzykrzają choremu życie, określam ryzyko pojawienia się odleżyn albo oceniam stan istniejących już owrzodzeń nowotworowych/odleżynowych i określam zakres deficytów u chorego. Oceniam także zdolność pacjenta do samoopieki oraz wydolność rodziny/opiekunów w zakresie opieki bezpośredniej. 

Jeśli pacjent ma włączone już leczenie objawowe oceniam jego skuteczność. W razie jej braku podejmuję kroki mające na celu zredukowanie istniejących dolegliwości.

 Praca w terenie, w domu pacjenta jest trudnym miejscem do pracy. Wpływa na to wiele czynników. Po pierwsze to my przychodzimy do pacjenta, więc otoczenie jest nam nieznane,
nie czujemy się zbyt komfortowo, po drugie jesteśmy zdani sami na siebie. Nie ma za ścianą koleżanki, czy kolegi po fachu ani lekarza. Owszem współpracujemy w zespole, jednak w dużej mierze w oparciu o kontakt telefoniczny.

Zatem, w tej specyfice musimy umiejętnie ocenić sytuację, w której znajduje się pacjent, czy możliwa jest opieka w domu, czy wymaga objęcia opieką w hospicjum stacjonarnym.

Kolejnym aspektem do oceny jest kwestia wydolności rodziny podczas opieki nad chorym. Czy są opiekunowie (najczęściej rodzina) i czy podołają niełatwemu zadaniu, jakim jest opieka nad ciężko człowiekiem?

Współpracujemy również z MOPS-em, zarówno z pracownikami socjalnymi, jak i opiekunkami.

Opieka sprawowana przez pielęgniarza/pielęgniarkę hospicjum domowego nie polega tylko na wykonywaniu zabiegu przez pielęgniarkę w trakcie trwania wizyty, ale przede wszystkim na przygotowaniu rodziny, bądź opiekuna do sprawowania opieki po wyjściu personelu z domu.

Wizyty mają charakter edukacyjny dla opiekunów i rodzin, jak również dla samego pacjenta. Uczymy w trakcie wizyt pacjenta i jego rodzinę, jak radzić sobie z codzienną opieką, edukujemy z zakresu podawania leków drogą podskórną, zasad stosowania farmakoterapii drogą transdermalną, przezśluzówkową, doodbytniczą, zmiany opatrunków, korzystania
ze sprzętu medycznego takiego, jak, np. łóżka medyczne, materace przeciwodleżynowe, wózki inwalidzkie, chodziki, artykuły chłonne i higieniczne, doradzamy w doborze środków do utrzymania higieny i pielęgnacji skóry i błon śluzowych, nauczamy pacjenta i jego opiekunów, jak pielęgnować stomię, doradzamy w zakupie sprzętu stomijnego. Wyjaśniamy dlaczego pacjent musi otrzymywać leki o stałych porach, a nie tylko gdy go boli. Redukujemy lęk i obawy przed stosowaniem opioidów, obalamy mity dotyczące stwierdzeń, jak np. ,,morfina, która przyspiesza śmierć”.

Rozwiewam wątpliwości opiekunów/rodzin pacjenta reagujących przerażeniem na zamiar podania  pacjentowi morfiny i dopytują: ,,morfina?! Czy to konieczne?! To chyba najsilniejszy lek przeciwbólowy?!’’.

Wtedy odpowiadam, że nic bardziej mylnego, gdyż plaster, który pacjent ma przyklejony zawiera fentanyl, który jest lekiem 100 – krotnie silniejszym od morfiny, więc nieuzasadnione są ich obawy.

Jesteśmy więc dla nich oparciem w trudnych chwilach.

Niejednokrotnie tłumaczymy rodzinie pacjenta na czym polega agonia, jak się zachować w trakcie umierania chorego, co mogą zrobić najbliżsi, by ulżyć i zapewnić komfort umierającemu człowiekowi.

Nierzadko też radzimy, co mają zrobić po nastąpieniu zgonu i udzielamy im wsparcia psychicznego. 
W świetle obowiązujących przepisów pielęgniarka posiadająca tytuł magistra pielęgniarstwa lub specjalizację w dziedzinie pielęgniarstwa, która ukończyła kurs specjalistyczny z zakresu Ordynowania leków i wypisywania recept, ma możliwość zlecać terapię określonymi lekami i wyrobami medycznymi (opatrunki, paski do glukometru), w tym wystawiać na nie recepty oraz ordynować wyroby medyczne (sprzęt medyczny tj. cewniki, sprzęt stomijny, materace p/odleżynowe, pielucho majtki, itd.), w tym wystawiać zlecenia na te wyroby.

Mgr pielęgniarstwa Michał Milewski

Zapraszamy, już wkrótce II część historii Michała.

Proszę zostaw odpowiedź

1 komentarz do wpisu “Pielęgniarz w Hospicjum Domowym”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: