Kwiecień 20, 2018

Czynny udział rodziny w opiece nad pacjentem w szpitalu czyli krótki poradnik dla zagubionych

Nastały ciekawe czasy. Oto mamy szybko rozwijającą się medycynę, mieszkamy w centrum Europy.
Nieobce są nam nowoczesne techniki i skomplikowany sprzęt elektroniczny.

Tymczasem sytuacja w tzw. „ochronie zdrowia” jest niezbyt ciekawa.
Dostęp do lekarza, szpitala czy specjalistycznych form terapii jest trudny. Wymaga nakładów finansowych, albo szczęścia.
System jest niewydolny. Królują kolejki, oraz prywatne ubezpieczenia zdrowotne.
W mediach radośnie rozdmuchiwane są różne afery „medyczne”, to łakomy kąsek dla ludzi- dotyczy najcenniejszych wartości t.j. zdrowia i życia.

Realia mniej lub więcej każdemu są znane. Każdy człowiek ma jakąś opinię o całej tej sytuacji w polskich szpitalach, bo każdy ma jakieś doświadczenia.
Nie da się przeżyć życia bez kontaktu z medycyną. Rodzimy się i umieramy najczęściej w szpitalu. Tylko nielicznym udaje się to zrobić w szałasie w Bieszczadach :).

O braku pielęgniarek w systemie opieki zdrowotnej w Polsce jest głośno od lat. Od dawna mówi się o odchodzeniu osób z zawodu, o znaczącym wzroście średniej wieku pielęgniarki w naszym kraju.
Statystyka jest przerażająca.

Brak pielęgniarek w systemie opieki zdrowotnej to bardzo duże zagrożenie dla pacjenta i głównie dla niego.
To chory zostanie pozostawiony bez wsparcia i ochrony jaką gwarantuje pielęgniarka.

Takie są realia. I teraz musimy jakoś się w nich odnaleźć. Odnaleźć w roli jaką przyjdzie nam pełnić w tym całym bałaganie.
W tej sytuacji klient, który przekraczając próg szpitala staje się pacjentem, zdany jest na siebie i swoich najbliższych.

Już w tej chwili, nie za lat 10 czy 15, personelu pielęgniarskiego w szpitalu jest stanowczo za mało. Już teraz, kiedy ktokolwiek trafia do szpitala, nie może liczyć na kompleksową opiekę pielęgniarską. Nie jest to zła wola osób zatrudnionych w tym zawodzie, to nie jest brak kwalifikacji, to nie jest niechęć do ludzi.
Śmiem twierdzić, że nie ma już pielęgniarek, które przypadkowo wykonywały by ten zawód w Polsce. To profesja słabo opłacona, obarczona ryzykiem zdrowotnym, utrudniająca prowadzenie normalnego życia osobistego czy rodzinnego.

Liczba pielęgniarek na 1000 osób. Źródło informacji: na podstawie danych Banku Światowego

Internet i branżowe czasopisma pełne są propozycji pracy za granicą. Stanowczo lepiej opłacanej, z gwarancją lepszych warunków.

Ok. Po co ja to piszę?
Jestem pielęgniarką od 17 lat. Pracuję i pracowałam w różnych miejscach. Wybrałam ten zawód, byłam dorosła i świadoma.

Nie skarżę się i nie żałuję. Nie oczekuję ani współczucia, ani oklasków.
Służę swoim skromnym doświadczeniem.

Piszę, żeby pomóc. Żeby ułatwić ten trudny, często traumatyczny zarówno dla pacjenta jak i rodziny czas, jakim jest pobyt w szpitalu.

Napiszę co możesz zrobić, żeby było chociaż trochę łatwiej.

Pacjent trafia do szpitala na dwa sposoby.
Planowo- kiedy czekał na termin badań czy leczenia i spodziewał się wizyty w szpitalu.
To łatwiejsza wersja. Można się przygotować, spakować, zaplanować sobie życie.
To też sytuacja, która zwykle nie jest nagląca, a stan pacjenta jest stabilny i na tyle dobry, że można czekać na hospitalizację w domu.
Ostro- to termin określający wszystkie sytuacje mniej lub bardziej nagłe. To przyjazd do szpitala karetką w stanie zagrożenia życia. To zgłoszenie ze skierowaniem z poradni. To przywiezienie przez bliskich do pobliskiego szpitala w momencie gwałtownego pogorszenia samopoczucia.
Ta wersja wydarzeń może obejmować długie oczekiwanie w SOR lub na Izbie Przyjęć.
Nie bardzo można się przygotować do takiej sytuacji i dynamika jest inna.

I teraz porady praktyczne.
Jeśli Twój bliski znalazł się w szpitalu planowo miał szansę się spakować.
Spakujcie dokumenty chorego. Wyszukajcie ostatnie wyniki badań. Zabierzcie informacje z poprzednich hospitalizacji, karty informacyjne.
W bagażu powinna się znaleźć bielizna osobista, kilka pidżam czy koszul nocnych. Koniecznie kapcie, najlepiej gumowe pod prysznic.
Warto zabrać rolkę papieru toaletowego, oraz chusteczki higieniczne
Bardzo praktyczne są mokre chusteczki dla niemowląt! Jeśli potrzeba spakujcie pielucho-majtki czy pieluchy- nie każdy oddział nimi dysponuje.
Spakujcie ręczniki, przybory toaletowe.
To oczywiste? Zapewniam, że to rzeczy, których najczęściej brakuje pacjentowi, czystej pidżamy czy ręcznika. Naturalnie często mamy awaryjnie jakąś bieliznę w oddziałach, ale chyba przyjemnie i praktycznie mieć coś swojego.
Bardzo potrzebne są najczęściej sztućce i kubeczek.

Dieta szpitalna jaka jest mniej więcej wiadomo. Stąd koniecznie zapewnij swojemu choremu wodę (niekoniecznie kaloryczne i psujące się soki). Jeśli przynosisz jedzenie zadbaj, aby znalazło się w lodówce, właściwie opisane. Nie ma sensu robienia zbyt dużych zapasów, potem często trzeba to wyrzucić.
Jeśli pacjent leczy się insuliną koniecznie powinien zabrać jej zapas. Ustawiony przez diabetologa na właściwych dawkach cukrzyk jest najlepszym specjalistą w tej dziedzinie.

No i kwestia leków. Zdarza się, że szpital nie dysponuje wszystkimi lekami, lub zaproponuje zamienniki, mogące być gorzej tolerowane przez pacjenta.
Dlatego dobrze zabrać swoje leki, najlepiej podpisane. Świetnie byłoby mieć spis o sposobie ich stosowania. Pamięć bywa zawodna, ale nasi starsi podopieczni zwykle mają skrupulatne notatki o leczeniu.

Po ustaleniu z lekarzem, czy leczenie będzie się odbywało lekami własnymi czy szpitalnym, należy preparaty, które będą niepotrzebne zabrać do domu, a pozostałe najlepiej powierzyć pielęgniarce do umieszczenia w punkcie aptecznym.
Nie zostawiaj swojemu bliskiemu leków w szafce. Zapomni, przyjmie dodatkową dawkę, lub lek który miał być odstawiony i nieszczęście gotowe.

Do szpitalnej torby zapakuj telefon i ładowarkę- każdy chce mieć kontakt ze światem zewnętrznym.
Zadbaj, aby pacjent miał w czym opuścić szpital, kiedy przyjdzie dzień wypisu. Czasem pobyt jest tak długi, że może się zmienić pora roku! Wtedy, zamiast lekkiego sweterka, może się przydać gruba kurtka.

Przejdźmy do mniej komfortowej sytuacji numer dwa.
Pacjent trafia na szpitalny oddział ratunkowy lub izbę przyjęć w tzw. trybie ostrym.
Często nie zabrał ze sobą niczego.
Zadaniem rodziny czy bliskich w tej sytuacji jest, jeśli się da, oczekiwanie z najbliższym na przyjęcie czy badanie. Zasada jest jedna: jeśli chory może oczekiwać na udzielenie pomocy, czy porady, to oznacza, że jego stan na to pozwala. Nie rób scen i nie linczuj pracowników SOR czy IP. Naprawdę nie piją kawy bezczynnie.
Kiedy upewnisz się, że pacjent bezpiecznie dotarł na oddział, oraz jeśli potrzeba po udzieleniu ważnych informacji, pojedź do domu i zastosuj część wariantu numer jeden tzn. zapakuj walizkę pacjenta zgodnie z instrukcją powyżej.

Nawet jeśli udało się wam zapakować wszystko, racjonalnie pogrupowane i elegancko złożone w walizce czy torbie, to nie jest koniec twojego udziału w szpitalnym życiu bliskiej ci osoby.
Poza sytuacjami wyjątkowymi, kiedy chory ląduje w oddziałach intensywnej terapii (gdzie godziny odwiedzin są krótkie, oraz w określonych godzinach) należy pacjenta w szpitalu odwiedzać.

Oczywiście jest on pod opieką. Zaufaj mi podam mu leki, zmienię opatrunki, postaram się codziennie umyć, ale nic nie zastąpi twojej obecności, twojego dotyku, dobrego słowa.
Wiem, wizyty w szpitalu są trudne, możesz mieć kłopot z tym jak się tam odnaleźć.
Możesz nie lubić zapachu środków dezynfekcyjnych. Masz prawo obawiać się widoku ran, czy opatrunków.
Zapewniam każda z nas, pielęgniarek służy pomocą i radą.
Pomożemy ci jeśli obawiasz się samodzielnie umyć czy ułożyć swojego chorego w łóżku.
Zachęcam do kontaktu z pielęgniarką na oddziale, ale także z lekarzem. Warto być doinformowanym.

Każdy pacjent tęskni do swojego domu, każdy przeżywa stres w związku z pobytem w szpitalu.
Rokowanie bywa różne. Czasem konieczne są bolesne zabiegi czy badania diagnostyczne.
Ale każdy chce żyć. Każdy pragnie wrócić do świata na zewnątrz.
I to TY, jako bliski pacjenta, możesz dać mu namiastkę normalności.
Możesz dać bliskiej sobie osobie prosty gest zaspokojenie podstawowych potrzeb. A czasem wystarczy twoja obecność. Najważniejsza jest obecność.
Przez lata pracy doświadczyłam, że nie ma znaczenia tak bardzo co fizycznie dla kogoś zrobisz, ale ta wyjątkowa gotowość, otwartość. Ta chwila, którą poświęcisz. Nie ma znaczenia ile w tym czasie zrobisz.
Może potrzymaj bliskiego sobie pacjenta w szpitalu za rękę… To czasem znaczy bardzo wiele.

autor: Karolina B.  Prawa autorskie zastrzeżone

%d bloggers like this: