Praca Pielęgniarki w Niemczech cz. I

Praca Pielęgniarki w Niemczech cz. I

Dziś prezentujemy Wam subiektywną opinię odnośnie pracy Pielęgniarki w Niemczech.

Autorka tekstu – Pielęgniarka w Niemczech o swoim doświadczeniu zawodowym pisze tak:

 

Pracuję w Niemczech od około 10 lat.

Zaczynałam jako opiekunka osoby starszej, a po uznaniu dyplomu pracowałam w klinice prywatnej, a następnie w klinikach uniwersyteckich w Monachium (druga, co do wielkości klinika w Niemczech, po berlińskiej), w Bonn, Moguncji i obecnie w Munster.

W Polsce pracowałam w klinikach uniwersyteckich oraz w szpitalu powiatowym.

Co mnie zaskoczyło w pracy pielęgniarki w Niemczech, było dla mnie nowe lub co mi się  spodobało?

  1. W większości klinik, pielęgniarki nie pobierają krwi, ani nie zakładają venflonu. To jest obowiązek lekarza. Wyjątkiem jest oddział, w którym pielęgniarki pobierają krew tylko z portu i z centralnego wkłucia, a to oznacza, że nie robią żadnego wkłucia przez przerwanie ciągłości tkanki.
  2. Praktycznie nie wykonywane są iniekcje domięśniowe. Wszystkie leki podawane są dożylnie lub podskórnie. Moje młodsze, niemieckie koleżanki wpadały w panikę, gdy usłyszały, że trzeba podać coś domięśniowo. Nigdy tego nie robiły.
  3.  Dbałość o higienę pacjenta jest na bardzo wysokim poziomie. Toaleta pacjentów odbywa się na porannej zmianie, która w większości jest przeznaczona na pielęgnację i zabiegi higieniczne. Pacjent jest regularnie kąpany pod prysznicem, a w tzw. międzyczasie, w zależności od stanu, myty w łóżku. Zdarza się, że pacjenci leżący są przekładani do specjalnego łóżka-wanny i przewożeni do łazienki, gdzie są kąpani. Prawie jak w SPA. Kąpiel przeprowadzana jest rzetelnie, nie ma w oddziale zapachu starego moczu, który prześladuje w niektórych szpitalach w Polsce. Ogólnie poziom higieny jest wyższy, pielęgniarki bardzo o to dbają.
  4. Niedozwolone jest posiadanie przez pielęgniarki długich paznokci i tipsów. Ze względów higienicznych nie można posiadać lakieru na paznokciach. Nawet trwałe tipsy wchodzą w reakcję ze środkami dezynfekcyjnymi. Bywają pojedyncze przypadki pielęgniarek, które mają „zrobione” paznokcie, jednak nie podoba się to części zespołu oraz przełożonym. Pielęgniarki mające długie włosy muszą nosić je spięte. Działy epidemiologiczne i pielęgniarki epidemiologiczne mają dużą decyzyjność i autorytet, są również bardzo odpowiedzialne, np. kierowniczka epidemiologii, by pobierać próbkę do badań z górnej powierzchni szafek w dyżurce korzystała z drabiny.
  5. Pielęgniarki nie chodzą w klapkach. Nie ma znaczenia, czy to piękne letnie klapki, czy białe, obuwie robocze. Po rozpoczęciu pracy miałam białe, robocze, wygodne klapki i parę osób mi zwróciło uwagę, że prawidłowe buty to takie, które trzymają piętę i jeśli sobie coś zrobię lub zwichnę stopę, to nie dostanę odszkodowania. W takich sytuacjach firma ubezpieczeniowa nie bierze odpowiedzialności.
  6.  Pielęgniarki nie tracą czasu na wożenie pacjenta na badania. W każdej klinice uniwersyteckiej jest specjalny zespół ludzi do transportu pacjentów na miejsce badania. Pielęgniarki zamawiają transport pacjenta w systemie komputerowym. Piszą w informacji, czy pacjent ma być przewożony w łóżku, w fotelu inwalidzkim, czy może chodzić, określają godzinę, skąd – dokąd. Jest to ogromna oszczędność czasu.
  7. Co miesiąc odbywa się „Team Beschprechung”, czyli spotkanie całego zespołu pielęgniarskiego w określonym dniu i godzinie. W niektórych klinikach zwolnione są z tego tylko osoby na zwolnieniach lekarskich i urlopach. W niektórych klinikach, można wybrać wolną godzinę w innym dniu. Na takich spotkaniach omawiane są bieżące sprawy organizacyjne, a także wszelkie nowości i zmiany, np. w lekach, sposobie podawania, itd. Lista tematów zawsze jest wywieszona wcześniej na tablicy informacyjnej. Można również dopisywać od siebie, co się chce włączyć pod dyskusję.
  8. W jednej z klinik, w każdy poniedziałek na odprawę zmiany dziennej i popołudniowej przychodzi zawsze lekarz i omawia każdego pacjenta z osobna od strony lekarskiej. To umożliwiało też omówienie niektórych problemów na bieżąco i poprawia komunikację i współpracę na linii lekarze-pielęgniarki.
  9. Raport między zmianą poranną i popołudniową odbywa się przy łóżku pacjenta. Wygląda to podobnie jak wizyta lekarska. Zmiana poranna i popołudniowa, razem z dokumentami chodził od pacjenta do pacjenta i przy każdym przekazywała sobie dyżur. Następna zmiana, od razu może poznać nowych pacjentów, porozumieć się z nimi, omówić bieżące problemy pielęgnacyjne.
  10. Szkolenia, szkolenia i jeszcze raz szkolenia! Gdy zobaczyłam w klinice w Monachium, jak gruba jest broszura ze szkoleniami dla pielęgniarek to byłam pod ogromnym wrażeniem. Szkolenia dostępne z przeróżnych dziedzin: od szkoleń psychologicznych, medycznych, po umiejętności menedżerskie. Każda pielęgniarka może wybrać to, co ją interesuje i zapisać się na szkolenie, za które płaci klinika oraz odbywa się w ramach godzin pracy. Nie istnieje to, co odbywa się w Polsce, że pielęgniarka płaci sama i szkolenia odbywa w swoim prywatnym czasie, głównie w soboty i niedziele.
  11. Organizacja pracy, wykorzystanie czasu pracownika, perfekcyjność robi wrażenie. Słynne niemieckie „Ordnung muss sein” można zauważyć wszędzie. Praca jest generalnie bardzo dobrze rozplanowana, pracuje się w miarę spokojnie, ale gruntownie. W tej chwili przez ogromne braki personelu niestety trudno utrzymać niektóre standardy, co wywołuje protesty pielęgniarek.
  12. W Niemczech pracuje się według tzw. Bereich Pflege, czyli oddział jest dzielony na odcinki i poszczególnymi salami opiekują się poszczególne pielęgniarki przez cały dyżur. Nie ma tego, co można spotkać w Polsce, czyli rozplanowania pracy w oparciu o funkcje, np. pielęgniarka zabiegowa, opatrunkowa, raportowa itd. Jeśli mam pod opieką 3 sale chorych, to robię w nich wszystko, a na koniec wypełniam dokumentację i plany pielęgnacji moich podopiecznych.
  13. Mentalność! To jest coś, co mnie osobiście boli w przypadku polskich pielęgniarek wykształconych w Liceach Medycznych, którym „wbijano” do głowy teksty o powołaniu i służbie pacjentowi. Sama zostałam w takiej atmosferze wychowana. Stworzono rzeszę „mamusiek”, które nie potrafią oddzielić emocji od profesjonalnego wykonywania zawodu. Uczono nas trzymania pacjentów za rękę i  trochę takiego  „matkowania” im w cierpieniu.  Tak właśnie jesteśmy traktowane przez wszystkich dookoła, przez członków innych zawodów medycznych, przez pacjentów, przez ich rodziny, a na koniec przez polski rząd. Na przykład,  doświadczona, starsza oddziałowa w Niemczech, powiedziała mi, że na szkoleniu z opieki paliatywnej była uczona, że chorego umierającego pielęgniarka nie powinna łapać za dłoń, ale za nadgarstek. Dłoń jest zarezerwowana dla najbliższych, dla rodziny, a pielęgniarka to nie najbliższa rodzina, nasza rola jest zupełnie inna.  Bardzo mnie to zszokowało, bo to kompletnie inne podejście, niż miałam wpojone i które wyniosłam z Polski. Pielęgniarki w Polsce, niestety, często kierują się emocjami, czasami nawet zachowują się jak „przekupki”, a potem chcą, by ich traktować z szacunkiem i jak osoby profesjonalne. Profesjonalność to nie tylko wiedza, ale też postawa osobista, po której jest się ocenianym. 

Na koniec wpisu kolaż architektury Niemiec;)

 

Już jutro zapraszamy do cz. II wywiadu z Pielęgniarką z Niemiec.

Pozdrawiamy,

Zespół Pielęgniarek Cyfrowych

 

Proszę zostaw odpowiedź

2 komentarze do wpisu „Praca Pielęgniarki w Niemczech cz. I

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: