Paweł Witt – ekstremalnie w pielęgniarstwie, Intensywna Terapia Dzieci, cz.II

Paweł Witt – ekstremalnie w pielęgniarstwie, Intensywna Terapia Dzieci, cz.II

Zapraszamy na kontynuację wywiadu z p. Pawłem Witt.

Z dzisiejszego artykułu dowiecie się jak wygląda praca Pielęgniarki/rza w oddziale Intensywnej Terapii Dzieci, a także o tym, co jest najtrudniejsze w tej specyfice pracy.

Nasz gość da również kilka wskazówek dla młodych adeptów pielęgniarstwa, którzy jeszcze szukają swojego miejsca w zawodzie.

Zapraszamy!

2. Standardowy dzień w pracy – Intensywna Terapia Dzieci. Co jest najtrudniejsze?

Intensywna terapia dzieci i anestezjologia są szczególna dziedziną. Pomijając fakt, że dotyczy najmniejszych i bezbronnych, jest bardzo rozległa, ponieważ obejmuje pacjentów od ponad 400g do 120kg. Takie są dzieci. Taka jest rozpiętość i tyle jest różnego sprzętu.

W OITDz, w którym pracuję, jedna pielęgniarka opiekuje się jednym pacjentem, niesamowicie rzadko zdarza się, że dwoma. Dyżury standardowo trwają 12h, chyba, że jest to dyżur w ramach umowy cywilnoprawnej to trwać on może 24h. Przychodzimy do pracy, zdajemy sobie raport, który jest dość szczegółowy – obejmuje całego pacjenta i opowiadamy sobie wszystko. Jaką rurką jest zaintubowany, ile ma w niej wydzieliny, jakiego rodzaju, jak często wymaga ona ewakuacji, czy w trakcie toalety drzewa oskrzelowego spadają parametry, czy nie trzeba pogłębić sedacji, ile procent tlenu jest na respiratorze, jaki to tryb oddechowy itp. Niezależnie, czy jest to pierwsza doba pobytu dziecka w oddziale, czy nie.

Mam taki zwyczaj, że zawsze przejmując dyżur sprawdzam, jak ustawione są alarmy w monitorach, jaka jest ich głośność i czy nie kończą mi się leki w pompach, te dzięki którym dziecko żyje, np. Adrenalina. Pracuję w zespole, gdzie nikt nikomu nie zostawia pacjenta z kończącym się lekiem w pompie, ale trzeba pamiętać, że to jest czynnik ludzki i każdemu z nas zdarza się cos zapomnieć.

Jeżeli pacjent jest stabilny idę wypić poranna kawę. Tak, dokładnie, kawę. Ciepłą, z mlekiem. Czyta się często, że ludzie nie są w stanie wypić ciepłej kawy, bo mają tyle pracy. Nie oceniam pracy na innych oddziałach, bo jej nie znam. Ale w OIT wiem, że liczy się organizacja pracy. I często, jeżeli ktoś nie ma możliwości, to nie wynika to z nawału obowiązków, a ze słabej organizacji. Ze mną również takie osoby pracują. Co innego, jak ma się pacjenta bardzo niestabilnego, gdzie od 7:00 już się pracuje na pełnych obrotach, ale to nie jest sytuacja, która pojawia się zawsze.

Następnie są zlecenia, organizujemy sobie czynności pielęgnacyjne, są badania, wyjazdy na blok operacyjny, na badania obrazowe. Zawsze musimy mieć przygotowane stanowiska, ponieważ jestto oddział, w którym tempo pracy jest nieprzewidywalne, ponieważ, w ciągu 3 minut może zostać przyjęte dziecko w trakcie uciskania klatki piersiowej i trzeba je przejąć. Najtrudniejsze są rozmowy z rodzicami, bo to pielęgniarka rozmawia z nimi najwięcej. Ich ból, często ogromne poczucie winy, ich zagubienie, często złość, wyparcie. Ciężkozrozumieć, że 16 latek, który poszedł na siłownię, aw drodze wpadł pod samochód i ma tetraplegię, że może samodzielnie poruszać tylko powiekami i trochę mówić. Że świat już nie będzie wyglądał tak, jak wczoraj. Jesteśmy świadkami ludzkich dramatów, ale w intensywnej terapii dzieci, częściej jesteśmy świadkami sukcesów.

Dzieci są zaprogramowane by żyć, nie są „zużyte”. Trzeba im tylko profesjonalnie pomóc

3. Co bym doradził młodym szukającym swojego miejsca w zawodzie?

    Jeżeli jest to zawód wybrany, bez żadnych etosów i patosów, tylko taki, który chcecie wykonywać, to nie dajcie się złamać innym.

    Trzeba pamiętać, że naczelna zasada w pielęgniarstwie brzmi: największym wrogiem pielęgniarki jest druga pielęgniarka. Jest to tak samo dziwne, jak smutne i jak prawdziwe.

    Żeby dojść do sukcesu nie można patrzeć na ludzi po boku, tych życzliwych w pracy prawie nie ma.

    Patrząc z perspektywy czasu zarabiam bardzo dobrze. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Ale do tych zarobków doszedłem ciężką pracą. Jestem dobry w tym, co robię.

    Zaraz ktoś powie, że nie jestem skromny. Ale dlaczego miałbym być? Naprawdę dużo zrobiłem by coś wiedzieć, licencjat, magisterka, dwie specjalizacje, kończę doktorat, trzy kierunki studiów podyplomowych. Mam wiedzę. Zainwestowałem w siebie, a teraz to procentuje.

    Tego życzę młodym ludziom.

    By nie patrzyli na tych, co ich ciągną w dół.

    By szli do przodu i by byli dobrzy w tym, co robią.

    By szli w tym kierunku, z głową do góry, uśmiechnięci.

    Macie fajny zwód, można mieć spore pieniądze bez 400h miesięcznie.

    Możecie być partnerem, możecie być lepsi.

    To zależy tylko od Was.

    Podsumowując, jestem pod wrażeniem…, właśnie padły najważniejsze słowa:

    To zależy tylko od Was!” …. i dobrze, że padły.

    Kariera w pielęgniarstwie? Jasne! Tylko uwierzcie w siebie!

    W następnym tygodniu kolejna pielęgniarka ekstremalnie 😉

    Cz. I wywiadu z p. Pawłem Witt dostępna poniżej. Polecam!

    Paweł Witt – ekstremalnie w pielęgniarstwie, Intensywna Terapia Dzieci, cz.I (kliknij)

    Pozdrawiam Kasia Kowalska

    Proszę zostaw odpowiedź

    2 komentarze do wpisu „Paweł Witt – ekstremalnie w pielęgniarstwie, Intensywna Terapia Dzieci, cz.II

    1. kariera w pielęgniarstwie jest naprawdę możliwa!!!

      chyba pora wreszcie uwierzyć w siebie i zacząć w siebie inwestować !!!

      dziękuję za ten artykuł!!!!

    2. Bardzo dobry artykuł. Jestem pielęgniarką, która również wierzy w siebie. Dzięki tylko i wyłącznie swojej ciężkiej pracy, obecnie znajduję się w takim a nie innym miejscu. Dodatkowo wiem, że to jeszcze nie koniec mojej drogi zawodowej.

    Dodaj komentarz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    %d bloggers like this: