Choroszcz… Policja przesłuchuje chore pielęgniarki…

Choroszcz… Policja przesłuchuje chore pielęgniarki…

Choroszcz… Policja przesłuchuje chore pielęgniarki…
Wydaje się to irracjonalne, ale czy naprawdę dyrekcja i organ założycielski nie rozumie powagi sytuacji ?

Już kiedyś pisałam o Zarządzaniu Zasobami Ludzkimi… Ktoś, kto w pracowniku nie widzi człowieka, nie nadaje się na stanowisko kierownicze!

Nasi dyrektorzy nie mają pojęcia, jak budować „kooperację pozytywną” i przypuszczam, że nawet nie wiedzą, jakie są jej założenia… Cóż nie mnie oceniać.

Koleżanki i koledzy, szanujmy się. Osobiście, w dobie takich możliwości nie pracowałabym ani dnia w takiej placówce.

Jedna z Pań pielęgniarek opisała, co się dzieje w placówce…

Widać wezwania do organów założycielskich i kontrole ZUS to za mało…

Ile jeszcze upokorzeń naszej profesji ???

Cóż za promocja naszego zawodu…

Nękanie chorych Pań Pielęgniarek, to zjawisko, które na pewno pomoże w zachęceniu młodzieży do pracy w zawodzie .

„W trakcie urlopu wypoczynkowego skontaktował się ze mną funkcjonariusz policji. Zgodziłam się na rozmowę w Komendzie. Policjant z kryminalnej poinformował mnie, że nie jest to przesłuchanie, tylko prowadzone są czynności sprawdzające. Mają czas do 27.07.18, czyli 30 dni od zgłoszenia do Prokuratury, a potem prokurator zadecyduje, czy będzie wszczynał postępowanie. Z naszej rozmowy zostanie sporządzona notatka.

Chciałam poznać zarzuty, żeby wiedzieć, czego ma dotyczyć rozmowa. Powiedział, że nie mogę znać zarzutów, bo nie jestem stroną postępowania. Nieoficjalnie potwierdził, że chodzi o narażenie zdrowia i życia pacjentów. Stwierdziłam, że jest to bezzasadny zarzut. W szpitalu nie ma SOR, ani sal intensywnego nadzoru. Pan Dyrektor wyliczył koszty (straty) w związku ze zwiększoną absencją chorobową pielęgniarek i przez to stał się stroną, bo gdyby tylko dokonał zgłoszenia, to by nie był. Nie wiadomo też w jaki sposób je wyliczył.

Spytałam, czy nasze zwolnienia były sprawdzane przez ZUS, otrzymałam odpowiedź, że dyrektor nie wystosował oficjalnego pisma w tej sprawie, tylko kontaktował się z ZUS telefonicznie. ZUS jednak, nie był zainteresowany sprawdzaniem krótkich zwolnień.

Mówiłam, że nie była to żadna akcja zorganizowana przez związek, że jesteśmy w trakcie sporu zbiorowego i przepisy pozwalają nam na przeprowadzenie legalnego strajku. Nie mogłam nikomu nakazać zachorować. Pielęgniarki pracują na więcej niż jednym etacie, często na pełnych dwóch i są przemęczone. Ich stan zdrowia nie jest najlepszy. Są to osoby po 50 rokuz ycia, zmagające się z wieloma dolegliowściami i chorobami. Powiedziałam, że zachowania ludzi są trudne do przewidzenia. Moim zdaniem do zwiększonej zachorowalności od 18.06. przyczynił się sam dyrektor, lekceważąc pielęgniarki. Doszły do nas informacje, że i tak nie da nam żadnej podwyżki, a na spotkaniu negocjacyjnym nas upodli. Najprawdopodobniej poczuły się niedoceniane w zatrudnieniu i postanowiły, że nie będą już więcej poświęcać swojego zdrowia. Często przychodziły do pracy chore, bo martwiły się o swoje koleżanki, które będą musiały pracować w zmniejszonej obsadzie. W tych okolicznościach postanowiły zadbać o własne zdrowie.

Pielęgniarki mają prawo chorować i podczas zwolnienia lekarskiego nie odpowiadają za zapewnienie pacjentom bezpiecznej opieki. W normalnych warunkach, tak samo jak w sytuacjach kryzysowych za zapewnienie bezpieczeństwa odpowiada kadra zarządzająca. Z moich informacji wynika (wiem to z pisma skierowanego do mnie przez Rzecznika Praw Pacjenta), że w czasie zwiększonej zachorowalności pielęgniarek na jednym odcinku pracowała 1 pielęgniarka. Takie sytuacje są praktykowane w szpitalu nie tylko w tym okresie, ale także przy pełnym zatrudnieniu. Dlatego jednym z naszych głównych postulatów był zakaz jednoosobowych dyżurów pielęgniarskich.

Najwyraźniej Pan dyrektor wspomniał o mającym w tym czasie wypadku – jeden pacjent wyskoczył przez okno. Pytano mnie się, czy coś wiem na ten temat. Byłam wprawdzie wówczas na zwolnieniu lekarskim, ale słyszałam o tym zdarzeniu od koleżanek. Pacjent ten przebywał początkowo na oddziale neurologii, z którego się samowolnie oddalił. Był poszukiwany na terenie szpitala i ostatecznie został odnaleziony. Neurologia jest oddziałem otwartym i nie ma w nim warunków do sprawowania nadzoru. Dlatego pacjenta przekazano na oddział psychosomatyczny, gdzie wyskoczył z okna (prawdopodobnie złamał sobie rękę). Powiedziałam, że zważywszy na to, że jest to szpital psychiatryczny i przebywają w nim w większości chorzy psychicznie, takie sytuacje zdarzają się z różną częstotliwością (nie tylko w okresie zwiększonej nieobecności pielęgniarek).

Wspomniałam, że od 20.07.18. dyrektor wydał zarządzenie dotyczące ograniczenia przyjęć. Z moich informacji wynika, że lekarz dyżurny wiedząc o zmniejszonej obsadzie pielęgniarskiej przyjmował w tym dniu wszystkich zgłaszających się pacjentów.

Przesłuchiwany był też mój zastępca i pielęgniarka przełożona (z ramienia pracodawcy).”

Imię i nazwisko Pani pielęgniarki znane Stowarzyszeniu Pielęgniarki Cyfrowe.

Proszę zostaw odpowiedź

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: