Czy mamy obawiać się napływu emigrantek?

Czy mamy obawiać się napływu emigrantek?

Dzisiaj drugi wywiad z emigrantką, tym razem z położną, oraz podsumowanie – czy polskie pielęgniarki mają się obawiać napływu pielęgniarek z Ukrainy i ocena pomysłu ministerstwa zdrowia, by problem braku personelu medycznego rozwiązać poprzez umożliwienie nauki i pracy obcokrajowcom zza wschodniej granicy.

Proszę opowiedzieć. Czy była Pani szanowana, jako Położna na Ukrainie? Czy miała Pani czas dla położnicy? Czy były Panie sanitariuszki?

No to sytuacja wygląda tak. Ponieważ ja pracowałam na oddziale bardziej ginekologicznym „centrum planowania rodziny” (tak się nazywał), czyli całym przyjęciem pacjentek zajmuję się lekarz, nie miałam za bardzo do czynienia z prowadzeniem porodu oraz kobiety w ciąży i po porodzie (takie doświadczenie było bardziej na praktykach). Ponieważ od razu według podziału trafiłam na taką pracę, sama nie mogłam zmieniać oddziału. Odnośnie szacowania, jako położna…No to tu ja powinnam zapytać: ze strony lekarzy, pacjentów czy w ogóle, jako zawód? Od razu napiszę, że jako zawód jest to bardzo niedoceniany. Sanitariuszki są, na pewno i są bardzo pomocne.

Co skłoniło Panią do przyjazdu do Polski?

Nie wiem. Mi się wydaje, że to, na jaki oddział ja trafiłam od razu po swoich studiach. Ponieważ to nie ta praca, którą ja tak bardzo chciałam, a możliwości zmienić nie było. To była praca 6 dni w tygodniu, gdzie siedzą same starsze lekarki, tak naprawdę one wykonują swoją część pracy, a dla młodej dziewczyny świeżo po studiach to nie było nic ciekawego i tak naprawdę możliwości rozwijać się i uczyć się, zdobywać doświadczenie też nie było.

Wolałam przyjechać i nauczyć się czegoś nowego. Poszłam dalej na studia w Polsce.

Planuje Pani zostać na stałe?

Tego to na pewno nie mogę powiedzieć! Ponieważ nikt nie wie, co będzie jutro. Mój wyjazd do Polski nie był planowany, a nawet spontaniczny, ja bardzo jestem wdzięczna, że mam takie doświadczenie i szanse na zdobycie dla Ciebie czegoś nowego.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Pytała… Kasia Kowalska prezes SPC

Pierwsza część artykułu dostępna TUTAJ

PODSUMOWANIE – Czy mamy obawiać się napływu emigrantek?

W Polsce na tysiąc mieszkańców przypada zaledwie 5,4 pielęgniarek. To jeden z najgorszych wyników wśród badanych krajów Unii Europejskiej.
Do tego pracujące pielęgniarki są coraz starsze. Dziś średni wiek pielęgniarek pracujących w systemie ochrony zdrowia to ponad 51 lat.
Jednym z rozwiązań problemu braku pielęgniarek w Polsce, wg ministerstwa mogłoby być zatrudnienie personelu z Ukrainy. Liczba pracowników z tego kraju w ostatnich latach nad Wisłą dynamicznie rośnie, ale nie w przypadku zawodów medycznych. Według Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych w Polsce zarejestrowane są zaledwie 174 pielęgniarki i położne spoza kraju – 50 z Unii Europejskiej oraz 124 z innych państw, najwięcej z Ukrainy – 90.
Pomysł ten, bardzo bulwersuje środowisko pielęgniarskie, gdyż godzi w nasze interesy zawodowe.
Ale czy mamy obawiać się napływu emigrantek?
Uznawanie kwalifikacji zawodowych pielęgniarek z krajów spoza UE, w tym Ukrainy, reguluje dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych (2005/36/WE), która zobowiązuje kraje unijne do ścisłego przestrzegania jej zapisów, szczególnie w zakresie realizacji określonej liczby godzin kształcenia oraz przedmiotów zawodowych. W krajach UE obowiązuje wymóg minimum 4600 godzin i 3 lat kształcenia zawodowego.
Pielęgniarki kończące szkoły na Ukrainie, zarówno średnie jak i wyższe, nie mają zrealizowanej wymaganej liczby godzin kształcenia. Uniemożliwia to im uzyskanie polskiego prawa wykonywania zawodu.
Żeby podjąć pracę w Polsce, muszą uzupełnić wykształcenie poprzez podjęcie studiów. Komplikuje i wydłuża to cały proces. Trudno też łączyć edukację z pracą, umożliwiającą utrzymanie się przed uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu.
W trakcie nauki poznają tez warunki pracy w polskim systemie opieki zdrowotnej- niedobór personelu, brak norm zatrudnienia i niskie wynagrodzenia. Nie zachęca to do podejmowania pracy.
Po ukończeniu edukacji otrzymują dyplom uprawniający do pracy w całej UE, gdzie mogą zarobić o wiele więcej.
W przypadku osób posiadających wyższe wykształcenie pielęgniarskie skomplikowana procedura nostryfikacji, czyli uznania ukraińskiego dyplomu w Polsce, zniechęca do przyjazdu do naszego kraju. Dla porównania, taki proces w Niemczech jest mało skomplikowany, wspierany przez urzędy państwowe.
Niektóre uczelnie lub szpitale podpisują ze studentami z Ukrainy umowy stypendialne, zobowiązujące do odpracowania stypendium. Ale czy po odpracowaniu tych kilku lat zostaną w Polsce?
Ukraińskie pielęgniarki, jeżeli decydują się na emigrację po to, by zarobić. I zdecydowanie więcej niż w swoim kraju, a w Polsce nie mogą na to liczyć. Pracę w Polsce, jeśli ją w ogóle podejmują traktują, jako krótki przystanek w drodze do pracy na zachodzie Europy, gdzie zarobki są kilkakrotnie wyższe.
I myślę, że ostatni pomysł MZ, by umożliwić pielęgniarkom z Ukrainy uzupełnienie wykształcenia w trybie studiów pomostowych nic nie zmieni.

Dorota Kowalska
Członek Stowarzyszenia z. Pielęgniarki Cyfrowe

 

 

 

Proszę zostaw odpowiedź

4 komentarze do wpisu „Czy mamy obawiać się napływu emigrantek?

  1. Taaa… ja studia kończyłem w UK. Po przyjeździe do PL i skontaktowaniu się z izba pielęgniarska stwierdzili, że moje kwalifikacje się nie liczą. Widać mają dość rąk do pracy. Najlepiej brać z Ukrainy albo innego Zaporoża co nawet po polsku nie rozumie. A one odbębnią swoje, zabijając przy okazji kilku pacjentów i pojadą dalej. Patologiczny system, który nie szanuje pracowników. Wszystko idzie ku temu, żeby państwówkę zmienić na prywatę. Amerykańskie firmy już czekają na granicy. Wtedy dostęp do szpitali i lekarzy będzie miał tylko ten kto zarabia więcej niż 10tys., czyli cała „elyta” jedząca ośmiorniczki, bo schabowy im zbrzydł.

  2. Nie obawiam się napływu emigrantów. Pracy przy obecnych brakach starczy dla wszystkich, Polska nie jest dla nikogo łakomym kaskiem ani krajem mlekiem i miodem płynącym. Zreszta na całym świecie personel jest z różnych krajów i to jest fajne

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: