fbpx

Dr Kilańska o informatyzacji w Ochronie Zdrowia cz.I

Dr n. o zdrowiu DOROTA KILAŃSKA, Pielęgniarka, Adiunkt Uniwersytetu Medycznego
w Łodzi, Przewodnicząca Rady ds. e-Zdrowia w Pielęgniarstwie, Prezes Fundacji „Florencja” – Fundacji na Rzecz Upowszechniania Cyfryzacji i Rozwoju Standardów Opieki.

Czynnie uczestniczy w pracach Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego i Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych – konsultuje rozwiązania z zakresu elektronicznej dokumentacji medycznej, kompetencji pielęgniarek i rozwoju ustawicznego (CPD), wdrażania wypisywania recept przez pielęgniarki oraz Telepielęgniarstwa, czy e-learningu. Zajmuje się wdrażaniem innowacji w ochronie zdrowia, polityce zdrowotnej, kształtowaniem pozytywnego środowiska pracy i bezpieczeństwem pacjentów. W rozmowie z Eweliną Tymoszuk dla Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe przybliży zagadnienia dotyczące cyfryzacji w ochronie zdrowia oraz rezultaty prac wpływające na pracę pielęgniarki i położnej.

E.T.: Na jakim etapie są prace nad informatyzacją placówek opieki zdrowotnej w skali kraju?  Czy już w jakimś regionie działa spójny system?

D.K.: Nie można tego opisać w sposób prosty, ponieważ poszczególne podmioty bardzo się od siebie różnią – jedne są bardzo dobrze zinformatyzowane i tych jest niewiele, inne słabo – dane na ten temat udostępnia CSIOZ (Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia) pod adresem:

https://csioz.gov.pl/fileadmin/user_upload/badanie_ankietowe_2016_5821cc7ea2d3c.pdf

Wypowiem się więc tylko w zakresie informatyzacji pielęgniarstwa. Tutaj  mamy bardzo wiele do zrobienia. Jak pokazują międzynarodowe doświadczenia, największym wrogiem pielęgniarek jest słaba użyteczność lub też całkowita nieużyteczność aktualnie stosowanych systemów informatycznych. Według naszej wiedzy nie pozwalają one na dokumentowanie pracy pielęgniarek zgodnie z obowiązującymi standardami dokumentowania, lub też dokumentowanie to pochłania wiele cennego czasu, który jest niezbędny do opieki bezpośredniej nad pacjentem.

Co do spójności systemu to zdajemy sobie sprawę, że poszczególne miejsca realizacji zadań zawodowych są na różnym etapie wdrażania funkcjonalności niezbędnych pielęgniarkom.
W obecnej fazie pielęgniarki są użytkownikami, którzy wypełniają role sekretarek innych zawodów, ponosząc odpowiedzialność za, np. wpisanie zleconych leków do systemów, bo „lekarzom nie przypisano takich kompetencji” (czy obowiązków). Na rynku mamy wielu twórców oprogramowania, których wzajemna konkurencja odbywa się kosztem użytkowników – strzegą swoich produktów nie pozwalając na swobodne korzystanie z innych aplikacji, które nieraz są lepszymi rozwiązaniami niż wspomniane produkty.

E.T.: Jak będzie wyglądał proces wdrażania systemów informatycznych w placówkach ochrony zdrowia? Czy będzie tworzony jeden wspólny system w skali kraju?

D.K.: Nie, jeden system jest mrzonką – nie tylko nierealną, ale i bezsensowną. Byłby monopolem, gigantem niezarządzalnym, nienadającym się do rozwijania, utrzymywania, konserwacji i modyfikacji. Już sama odmienność specjalizacyjna jest wystarczająco silnym argumentem przeciwko monopolowi. Naszym celem są dobre standardy tworzenia, przetwarzania, przesyłania i magazynowania danych, informacji i dokumentów. Marzymy o tym, że z czasem uda nam się osiągnąć poziom co najmniej USA sprzed czterdziestu lat, czy też Kanady, lub może kiedyś nawet obecny stan Korei Płd. Kiedyś sądziłam, że będziemy w stanie stworzyć spójny, dla całego kraju, system dokumentowania w pielęgniarstwie, ale, teraz, jak już wspomniałam, wiem, że nie tędy droga…

Uważałam, że szczególnie uda się to w pielęgniarstwie, gdyż dotychczas dokumentacja pielęgniarska nie była priorytetem. Byłam jednak w błędzie.  Polityka realizowana w tym zakresie bardzo nie sprzyjała takiemu podejściu. Powstanie Rady ds. e-Zdrowia w Pielęgniarstwie miało służyć właśnie takiemu celowi – stworzeniu spójnego narzędzia dla dokumentowania dla pielęgniarek. Nie systemu teleinformatycznego, a narzędzia do dokumentowania pracy pielęgniarek. Pielęgniarki wykonują bardzo różne czynności – i narzędzie musi być skonstruowane tak, by jego używanie nie było zbyt uciążliwe i absorbujące. Niestety, nie do końca się to udało; zmieniające się kolejne władze i jednocześnie coraz to nowsze koncepcje rozwiązań dla ochrony zdrowia skutecznie powstrzymały tę możliwość. Nie oznacza to, że nic się nie udało zrobić. Przez ostatnie siedem lat bardzo ciężko pracowałyśmy nad tym, aby korzystać z interoperacyjnego słownika do wymiany danych o pielęgniarstwie, stworzyłyśmy także pierwszy w Polsce standard dokumentacji elektronicznej, na bazie którego można dzisiaj budować formularze do dokumentowania, nad którym nadal pracujemy rozszerzając go o kolejne funkcjonalności. Jest to trudne, bowiem w początkowej fazie „oswajania się z informatyzacją” nie za bardzo wiemy, czego powinniśmy oczekiwać od systemu wspomagającego pracę pielęgniarek. Najczęściej usiłujemy przenosić treści papierowych dokumentów do systemu – jest to niewłaściwe podejście do elektronizacji pielęgniarstwa. W tym wypadku powinniśmy rozważać dokumentowanie danych, ich pozyskiwanie i sposoby łączenia w informację sprzyjającą zarządzaniu wiedzą.

E.T.:  Jakie korzyści wynikają dla personelu medycznego w związku z prowadzeniem dokumentacji medycznej w formie elektronicznej i dostępu do baz danych? Obecnie są miejsca, gdzie dokumentacja prowadzona w podwójnej formie: papierowej
i elektronicznej. Czy docelowo będzie miała ona formę elektroniczną? Jeśli tak, to od kiedy przepisy będą obligować podmioty lecznicze do jej prowadzenia?

D.K.: Może wpierw uporządkujmy pojęcia – musimy odróżniać formę przekazu informacji od postaci nośników, na których ta informacja zostaje utrwalona. Gromadzona w procesie leczenia informacja musi być utrwalona w formie tekstu, obrazu lub dźwięku czy kombinacji tych form,
a nie wypuszczana gdzieś „w powietrze”. A więc nie ustnie, lecz pisemnie. Jak to utrwalanie jest technicznie realizowane, to odrębna sprawa. Zapis na dysku komputera to tylko zapis binarnych stanów logicznych, różnych poziomów namagnesowania, ale oprogramowanie z tych bitów odczytywanych w konkretnej sekwencji składa (dokonując stosownej interpretacji i konwersji) teksty, obrazy, dźwięki…  Zawsze w pierwszej fazie wprowadzania dokumentacji elektronicznej – wyłącznie dla poczucia bezpieczeństwa utrwalania informacji – zmuszamy się do podwójnej pracy. Z czasem, kiedy nabierzemy już zaufania do systemu i w naszym przekonaniu system ten działa już właściwie, zaczynamy odważniej już używać tylko dokumentacji elektronicznej
i zawsze odbywa się to z dużą korzyścią dla wszystkich uczestników procesu. Korzystanie
z dokumentacji papierowej będzie trwało zapewne jeszcze dość długo i będzie się tak działo tylko dlatego, że wielu nie potrafi wyobrazić sobie, że mogłoby być inaczej.

Przypominam sobie moją pierwszą pracę z komputerem (w 1994 r.), kiedy, aby napisać pismo, w pierwszym kroku sporządzałam je na papierze, 

następnie modyfikowałam także na papierze i dopiero gotowe przepisywałam do komputera. Dzisiaj sobie tego nie wyobrażam.

Najważniejsze dla posługiwania się danymi w systemach jest jednak zachowanie interoperacyjności, w tym przypadku semantycznej, czyli wykorzystywanie słowników referencyjnych opisujących praktykę pielęgniarską i pozwalających na korzystanie z podpowiedzi terminologii referencyjnej oraz możliwości wyboru np. diagnoz i interwencji
z tzw. „listy rozwijanej”. Na co dzień korzystamy z takich rozwiązań w systemach bankowych.

To co z czasem odczujemy jako korzyść – to na pewno zaoszczędzony czas; czas jest wartością, którą możemy przekuć na chociażby odpoczynek i lepsze zrównoważenie życia zawodowego
z pozazawodowym.

Dokumentować będziemy coraz więcej, jest to nieuniknione, gdyż potrzebujemy coraz więcej danych. Dokumentowanie na papierze to znacznie więcej straconego czasu, niż czynienie tego samego elektronicznie.  Innym ważnym profitem cyfryzacji dokumentów jest ich czytelność, jednoznaczność zapisanych danych,  czy też opatrzenie wiarygodnym podpisem osoby, która rzeczywiście wykonywała poszczególne czynności i odpowiada za ich rzetelne wykonanie. Natomiast w przypadku implementacji słowników o międzynarodowym charakterze – to również możliwość dostępu do informacji ponad granicami, co w dobie powszechnej migracji jest niezbędnym standardem. Podstawowym jednak elementem jest posiadanie w systemie informatycznym słowników.

Na pewno w pierwszej fazie dokumentowania będziemy zapoznawać  się z dokumentami, ich funkcjonalnościami, możliwościami – tak, jak w przypadku nowego modelu telefonu komórkowego, czy też telewizora – wymagają one często większej uwagi i czasu. Mając na uwadze przyszłość pielęgniarstwa – warto pokonać tę niedogodność i dla dobra nas wszystkich przetrwać trudny okres dostosowawczy. Na efekty trzeba zawsze poczekać. Czy warto? To widać w krajach, którym dzisiaj zazdrościmy poziomu pielęgniarstwa i często wynagrodzeń – nie przyszło to znikąd. Konsekwencja naszych koleżanek we wprowadzaniu innowacji w tym obszarze skutkuje dzisiaj dowodami naukowymi, które trudno podważyć. To również wymaga czasu.

E.T.:  W jakiej formie będzie autoryzowana elektroniczna dokumentacja medyczna? Czy będzie to podpis elektroniczny czy przewidywany jest inny sposób?

D.K.: Dokumentacja – to dokumentacja, a podpis – to podpis. Są to odrębne rzeczy, których nie należy mylić. Podpis służy do niezaprzeczalnego związania konkretnej osoby z wytworzonym lub zaakceptowanym przez nią dokumentem, do potwierdzenia wyrażenia woli lub/i do zapewnienia integralności, niezmienialności tego dokumentu. Rozważane są różne możliwości techniczne, wiele  bowiem zależy od systemu, w którym pracujemy. Obecnie do zapewnienia integralności dokumentów lub wyrażenia woli w dokumentach elektronicznych służy podpis kwalifikowany  i/lub podpis potwierdzony Profilem Zaufanym (będący de facto pieczęcią  elektroniczną) ePUAP. Przewiduje się także możliwość wsparcia procesu dokumentowania
z wykorzystaniem loginu i hasła. Wdrażając rozwiązania dotyczące autoryzowania dokumentacji rozważa się podejście, które będzie ułatwiało, a nie utrudniało elektronizację sfery informacyjnej ochrony zdrowia. Wszystkim zależy na tym, aby funkcjonalności wspierały pracę interesariuszy systemu i tym samym proces cyfryzacji/elektronizacji ochrony zdrowia.

Ciąg dalszy TUTAJ

Wywiad z dr Kilańską przeprowadziła p. Ewelina Tymoszuk – członek Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe.

Proszę zostaw odpowiedź

1 thought on “Dr Kilańska o informatyzacji w Ochronie Zdrowia cz.I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: